Schwarzkopf Color Mask- maska czy zwykła farba?

Włosy farbuję od niespełna 8 lat, średnio co 2 miesiące. Zawsze robię to samodzielnie, czasem z lepszym skutkiem, czasem z gorszym… Zdarzało się tak, że po zabiegu koloryzacji dumnie machałam swoimi piórami w ekstra kolorze, a bywało i tak, że biegłam z czapką na głowie do sklepu po następną farbę, byleby tylko zakryć ohydny kolor na mojej głowie. Ostatnimi czasy mocno zaszalałam wykonując rozjaśnianie na moich włosach farbowanych na czarno. Kiedyś podobały mi się kruczoczarne włosiska, ale doszłam do wniosku, że zupełnie nie do twarzy mi w tym odcieniu. No i zdecydowałam się je rozjaśnić, żeby później móc nałożyć farbę w odcieniu złotego brązu, bardzo podobnego do mojego naturalnego. Na jakimś blogu znalazłam przepis na maskę rozjaśniającą (rozjaśniacz miesza się z szamponem i odżywką), która rzekomo miała nie zniszczyć mi włosów. Ależ głupia i naiwna byłam, cały czas pluję sobie w brodę, że się na to skusiłam. Moje włosy po takim zabiegu zdecydowanie ucierpiały- zrobiły się szorstkie, splątane, matowe i sztywne, a kolor- zjaśniał, ale bardzo nierównomiernie, na odrostach miałam rudawe, a na końcach ciemnobrązowe. Musiałam więc szybko wyrównać ich odcień i zdecydowałam się na nową farbę Schwarzkopf Color Mask.

Wybrałam odcień 665 Jasny złoty brąz.

W opakowaniu znajdziemy plastikowe pudełeczko, w którym mieszamy składniki farby poprzez potrząsanie. Jest to dla mnie bardzo wygodna forma. Producent zaleca, by farbę nakładać dłońmi, ale ja użyłam do tego celu pędzelka do farbowania. Do zestawu dołączona jest również odżywka po farbowaniu oraz rękawiczki i te według mnie zasługują na uwagę, gdyż są miękkie, lekko elastyczne i bardzo wygodne. Taki mały szczegół, a cieszy :)

Co do samej farby, to według mnie jest ona tradycyjna, nie nastawiajcie się za bardzo na tą „MASK”, konsystencja jest dość rzadka, łatwo nakłada się na włosy, ale nie spływa z nich podczas zabiegu. Zapach- typowy dla farb, kiedy pochyliłam się, żeby farbę wmasować we włosy, to smród powędrował wprost do mojego nosa i oczu i zapewniam, że nie było to miłe doznanie. Preparat łatwo się spłukuje, nawet domycie skóry z czoła czy uszu nie jest żadnym problemem. Po spłukaniu produktu z włosów, nałożyłam na nie dołączoną do opakowania odżywkę, która wygładziła włosy, nadała im połysku i znacznie ułatwiła spłukiwanie. A propos odżywek- czy Wy też odniosłyście wrażenie, że te dołączone do farb są znacznie lepsze od drogeryjnych?

Koloryzację z Schwarzkopf Color Mask uważam za udaną. Moje włosy nabrały jednolitego koloru w bardzo naturalnym odcieniu. Są błyszczące i nie zauważyłam, żeby w jakikolwiek sposób na tym ucierpiały, a wręcz przeciwnie, ich stan odrobinę się poprawił, ale zasługa w tym także codziennego traktowania ich odżywkami. Zabieg przeprowadzałam 3 tygodnie temu, a kolor wciąż pozostaje tak samo intensywny. Co prawda wyszedł on o ton ciemniejszy niż oczekiwany, ale to już norma, przy każdej farbie tak miałam.

Próbowałam zrobić fotki koloru na włosach, ale w żaden sposób nie udało mi się go uchwycić moim aparatem- ciągle wychodził rudy na zdjęciach, więc nie będę ich tutaj wstawiać, bo to mija się z celem.

A Wy jakich farb używacie? Przeprowadzacie koloryzację samodzielnie w domu, czy udajecie się w tym celu do fryzjera?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.